|
Autor Andrzej
|

Witaj Przyjaciółko!
Wiem że jesteś przed spotkaniem z Kimś Dla Ciebie Ważnym i wiem że czujesz obawę że będzie Cię wypytywał o Twoją relację z rebirthingiem. Wiele ze znajomych mi osób, osiągających dzięki stosowaniu rebirthingu korzyści, ma opory przed mówieniem innym o swojej praktyce. Niektórzy wręcz twierdzą że wstydzą się o tym mówić. Piszę ten list jako otwarty w nadziei że pomoże Tobie i innym znaleźć (nie zagubić) się w takiej trudnej sytuacji.
- Po pierwsze:
Praktyka duchowa jest BARDZO (bardziej nawet niż życie seksualne) intymną sprawą i nikt nie ma prawa nalegać, żądać ani oczekiwać że będziesz z nim o tym rozmawiać.
- Po drugie:
Jeśli już to mów o sobie.
- Po trzecie:
Mów prawdę! Czyli na temat, z własnego doświadczenia albo powiedz że nie wiesz lub nie chcesz mówić.
- Po czwarte:
Nie zbywaj pytań milczeniem, takim zachowaniem sankcjonujesz (potwierdzasz), fantazje (podejrzenia) rozmówcy.
Nie ważne czy pozytywne czy negatywne, fantazje z natury są nie realne.
- Po piąte:
Ty nie zajmujesz się rebirthingiem, Ty go używasz, zajmuję się nim ja - no chyba że się zajmujesz a ja o tym nie wiem. :)
- Po szóste:
Jeśli Twój kontakt z rebirthingiem polega na praktykowaniu (używaniu), nie masz potrzeby go bronić ani o niego walczyć. Działa Ci - to korzystaj i tyle. Rebirthing jest "czymś nowym", czymś w czego tworzeniu właśnie uczestniczymy i 99% ludziom istnienie czegoś takiego, (a już branie udziału w tworzeniu) nie mieści się w głowie. Nie tłumacz, albo kumają bez tłumaczenia albo są tak uwarunkowani otrzymywaniem (recept, przepisów, norm, regulaminów itp.) gotowców, że i tak przed nowym się wybronią.
O rebirthingu tak jak o liście w trakcie pisania - można powiedzieć że jednocześnie i jest i go nie ma. Albo ktoś to pojmuje w lot, albo niech lepiej (przynajmniej na razie) da sobie spokój.
- I po siódme:
Jeśli jednak (o czym nie wiem) zajmujesz się rebirthingiem, popularyzujesz, nauczasz, sprzedajesz (hihi), to jak wyżej "nie masz potrzeby go bronić ani o niego walczyć". Albo "ten towar" jest naprawdę dobry i znajdą się na niego amatorzy, albo kiepski - wtedy lepiej nich się nie znajdują. Zamiast namawiać, zachęcać, bronić rebirthing, udzielaj skromnej lecz rzetelnej informacji a o jakości świadcz własnym życiem. TYLKO osiągane za pomocą tej metody korzyści i sukcesy we własnym życiu, dają Ci moralne prawo do tego aby ją popularyzować.
Jeśli ktoś dzięki Twoim namowom/zachętom stworzy sobie nie prawdziwe wyobrażenie, to czeka go zawód, rozczarowanie i dołączenie do grona ludzi mających prawo powiedzieć:
"Rebirthing? - tak znam, próbowałem, lipa jak większość towaru w tym asortymencie".
A przecież nie o to nam chodzi.
Warto zastanowić się czy Ten Człowiek i Rebirthing, odniosą z wzajemnej znajomości obopólne korzyści?
Czy teraz rozumiesz dlaczego ja chętniej do rebirthingu zniechęcam niż zachęcam?
No właśnie dla tych 99%
|